foty

piątek, 22 października 2010

O tym jak pokochałem Nepal, o przygotowaniach do trekingu, i znów o znieczulicy

Dzień dobry witam Wszystkich:)
Jestem w Pokhara już 3 dzień i zakochałem się w tym miejscu.  Asymilacja z rodziną u której mieszkam odbyła się błyskawicznie. Mimo, iż pobierają za to forsę, czuję się tu prawie jak w domu. Każdego poranka słońce ściąga mnie z łóżka już po 6 rano, a pensjonat zaczyna tętnić własnym życiem. Dzieciaki zaczynają się szwędać, zajmują całą przestrzeń, jest ich pełno wszędzie.  Bardzo mnie polubiły i przestały się wstydzić. Włażą mi na kolana,gdy piję poranną kawę, pokazują mi swoje zabawki... Uwielbiam je... Siedzę na patio, delektuję się poranną kawą i promieniami słońca. Kobiety wynoszą z kuchni gary, zaczynają sprzątać, myć, obierać warzywa, suszą grzyby....  Codzienny normalny rytuał, ja siedzę trochę z boku obserwuję cały ten ruch, ale nikt na mnie nie zwraca uwagi. Jakbym stał się częścią tego domostwa.... Miłe uczucie....
Dziś załatwiam pozwolenia na treking. Omijam agencje, które naciągają na podwójną cenę i szukam urzędowego biura nepalskiego, wydającego zezwolenia. Po 30 min znajduję lokal. Barak z blachy....  Cieciówka w termosie wygląda przy tym jak pałac prezydencki. Włażę do środka... Alleluja jestem na miejscu,w 5 min załatwiam wszystkie pozwolenia. Trzeba mieć 2 i do każdego dołączyć 2 zdjęcia. Urzędy Nepalskie i Indyjskie namiętnie kolekcjonują fotosy. Po co im tyle?? Oczywiście ofiss jest pusty, nie ma żadnych turystów . Za wszystko płacę 3500 rupi (35e) w agencjach chcieli nawet 2 razy tyle. A propos agencji. W Indiach warto z nich korzystać. Płacić się ciut drożej ale zaoszczędza się mnóstwo czasu. Dla przykładu: bilet z Agra do Varanasi kosztuje 200 rupi(ok4e). W agencji płacisz 300. Co oszczędzasz?? Czas. Znalezienie okienka w którym sprzedają bilety trwa wieczność. Oczywiście nikt z Hindusów nie wie gdzie jest owe okienko. Na miejscu  trzeba wypełnić kolejne 3 strony aplikacji. Jeśli jesteś sam, masz 15 kilo na plecach, jest 33 stopni...... Warto w agencji zabulić 2 euro więcej. Niestety agencje w Nepalu, tną ostro. Warto poszukać rządowych instytucji(wszytko jest w necie) i można za oszczędzić sporo kasy.
Po załatwieniu formalności, postanawiam zjeść obiad w jednej z przemiłych restauracji. Czekając na posiłek do kafejki wpada nepalska dziewczynka i prosi ludzi o forsę. Patrze w jej oczy, czarne i przepełnione smutkiem, kurwa znowu nie wytrzymuje.... Oczywiście nikt z białasów się nie rusza, Wszyscy gapią się w sufit i uciekają wzrokiem. LUDZIE- plis, jesteście obładowani kamerami, aparatami, laptopami....co, na nic Was nie stać?... Pytam dzieciaka czy jest głodna... Kiwa głową, że tak. Zamawiam jej ryż z warzywami i herbatę. Pochłania wszystko w kilka minut,. Nie chce wiedzieć kiedy jadła ostatni raz... Zaczyna mi dziękować... Proszę żeby poszła a napiwek dla kelnera, daję jej do ręki. LUDZIE- tak dużo trzeba? Za jej żarcie płace 3 jurki, w zamian widzę szczery uśmiech i szczęsćie w oczach dziecka.... Oczywiście cała knajpa patrzy na mnie jak na Yeti.... Zastanawiam się kto tu nie pasuje i jest nienormalny.... Wracam do hotelu..... Zamawiam 2x gin z tonikiem......
Dziś ostatni dzień w Pokhara.  Robię ostatnie zakupy: termos,trochę lekarstw, 2 kilo czekolady, energetyczne żarcie, butelka ginu (w razie w...) Część bagażu zostawię w depozycie w hotelu, zabieram te najbardziej potrzebne. Zostawiam również laptopa, więc nie będzie mnie przez około 20  dni. Zabieram ze sobą notes, by żadna myśl mi nie uciekła. Po powrocie od razu zdam relację. W tym miejscu chcę podziękować Wszystkim którzy obserwują moje losy. Wielki dzięki. Specjalne podziękowania dla Stasia i Zosi..... Miło, że  podróżnicy Waszej klasy obserwują poczynania żółtodzioba. Wielkie DZIĘKI WSZYSTKIM. Dodajecie mi sił........
Jutro o piątej pobudka..... I czas na potyczkę z największym górskim masywem świata......
Pozdrawiam Wszystkich i do usłyszenia gdzieś za 3 tygodnie:)
 P.s. Arku i Pawle. Nepal to kraj dla Was, tu króluje wegetarjanizm, zero mięcha. Warzywa rządzą. Pozdrawiam  Was ........
http://picasaweb.google.pl/krzychorama/Nepal2?authkey=Gv1sRgCLGcsOOAxfTC4QE#
P.s Szanowny Stasiu, dzięki za namiar na pierożki, na bank spróbuje, ukłony również dla Zosi

2 komentarze:

  1. no kris 3maj sie powodzenia ;) good luck pozdrowienia od elly

    OdpowiedzUsuń
  2. hej Kris:) fajnie ze można poczytać o Twoich przygodach...Zyczymy powodzenia!!! Renia i Sewcio

    OdpowiedzUsuń