foty

piątek, 15 października 2010

Varansi cd i Sarnath i troche o jedzeniu:)

Dzień dobry Wszystkim:)
Pisze tego posta o wschodzie słońca na dachu mojego hotelu. Wieje przyjemny wiatr i w końcu nie jest tak gorąco, (bo jest 7 rano). W Varanasi siedzę jeszcze do poniedziałku. Z trzech powodów: primo- to piękna miejscówka, bardzo mi się podoba i po całym dniu włóczęgi na dachu można wypić zimnego browarka (czasami mozna kilka). Sekundo- dziś w nocy rozpoczyna się tu potężny festiwal, big party, gdzie stonka ma tańczyć do białego rana. Chcę to zobaczyć.Po tercjo- z powodu festiwalu pierwszy autobus do Nepalu odjeżdża w poniedziałek rano, mam na niego bilet( ale wiadomo tu wszystko się może zdarzyć).
   Wczoraj z Krisem (Kanadyjczykiem) postanowiliśmy się wybrać do Sarnath. Jest to mała mieścina oddalona o 12 kilometrów od Varanasi. Jest to jedno z najświętszych miejsc dla Hindusów. Otóż   
według tradycji  Budda wygłosił swoje pierwsze kazanie na temat "Wprawienia w Ruch  Koła Dharmy", zwane Dharmaczakraprawartana.   Z tym kołem to trochę skomplikowane, chodzi o trzy wielkie cykle poznawania siebie i świata. Nie znam się na tym a wszystkich zainteresowanych odsyłam do wikipedi jest tam tego sporo.
 W samym Sarnath  odpoczywam i relaksuję się potwornie. Mnóstwo parków, świątyń, ruiny starego miasta,
 Spędzamy tu parę godzin i z powrotem postanawiamy wracać na piechotę. W czasie marszu zaczepia nas mnóstwo dzieciaków i prosi o pieniądze. Z początku jakoś sobie z tym radze, Ale gdy podchodzi do mnie piękna 5letnia dziewczyna, która na plecach ma w jakąś chustę zawinięte niemowlę....  kur... nie wytrzymuje, rozdaje im całe drobne jakie mam... Większość ludzi pisze, by podróżować po tych krajach trzeba mieć znieczulice. Oświadczam nie mam znieczulicy... Myślcie co chcecie... Po powrocie do hotelu idę na górę zamawiam browary i nie gadam z nikim.....
  Dobra miało też być trochę o jedzeniu. Niestety w kwestiach kulinarnych i smakowych jestem batonem więc opis nie będzie zbyt adekwatny. Fundamentalną podstawą indyjskiej kuchni jest ryż i kurczak. Można je tutaj zamówić na tysiące sposobów: ostro, słodko kwaśno, jak również wszytko na raz. Sukcesem tej kuchni jest  właśnie łączenie smaków, Jak coś jest słodko kwaśne to takie właśnie jest. Czyli nie jest ani za słodkie ani za kwaśne i jakoś się nie wyklucza. Oczywiście bogactwo warzyw i przypraw których tu używają, wykracza poza moją zanjomość kulinarną,wiec na tym koniec. Ja osobiście próbuję wszystkiego na ostro: uff wiedzą co znaczy chilli.
 Pozdrawiam Wszystkich i bardzo Wam dziękuje ze tak często oglądacie tego bloga. Dużo mi z tym lepiej 
Dzięki
http://picasaweb.google.com/krzychorama/VaranasCdAndSarntah?authkey=Gv1sRgCMu1m6LEydb1Nw#

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz